Wiek: 22 Dołączył: 04 Mar 2008 Posty: 2084 Skąd: mam wiedzieć??
Wysłany: Wto Lis 25, 2008 1:01 pm
Cytat:
jak u was w szkołach to wygląda/wyglądało?
W podstawówce wiadomo, przygotowania do komunii, modlitwy. Pod koniec miałem taką katechetkę że taką ciemnotę propagowała że klan rydzyka mógł by się schować za kamyczkiem z napisem "poliż mnie". Ogólnie wydawało mi się czasem że baba nie ma pojęcia o nauce młodzieży, 0 tłumaczenia, 0 zaangażowania. Do tego wyglądała jak moher.
Ogólnie przez cały okres nauki religii nie miałem szczęścia do katechetów.
Cytat:
czy religia jest lekcją, na której wkuwasz na pamięć modlitwy i fragmenty pisma świetego czy raczej dyskutujesz z prowadzącym o wierze etc
Czasami zdarzała się jakaś głębsza dyskusja. Ksiundz czasem coś zadał, ale w dalszych klasach nikt o zdrowych zmysłach nie odrabiał religii. I tak czasem było nauki w hvj.
val. napisał/a:
czy jest to lekcja na którą z checią chodzisz ty czy twoi znajomi, czy raczej ta unikana?
Raczej chodziłem, lecz kiedy byłą pierwszą lub ostatnią lekcją to sobie odpuszczałem.
Miałem kumpla który się lubił kłócić z księdzem. Czasem były to hardcorowe gadki. Dla samego widoku warto było
val. napisał/a:
dlaczego uczestniczysz/nie uczestniczysz w tych zajęciach?
po głębszym zastanowieniu... nie wiem po co
val. napisał/a:
co byście zmienili a co pozostawili z tej lekcji? czy w ogóle taka powinna istnieć?
wszystko zależy od katechety, jeśli trafi Ci się naprawdę oczytany człowiek potrafiący przekazać swoją wiedzę na temat różnych religii, zachęcający do ich poznawania religia jako lekcja nabiera sensu. Lecz gdy masz księdza z manią wielkości, cwaniaka myślącego że jest najmądrzejszy to kiszka
ataam.
właściwie lekcja jak lekcja. jest mi tylko czasem żal księdza, kiedy mamy temat o antykoncepcji, pornografii czy mieszkaniu razem przed ślubem i każdy go wyśmiewa i mówi, że to co kościół głosi jest całkowicie pozbawione sensu i że w średniowieczu też wszyscy myśleli, że duchowni nie zmienią w końcu swojej decyzji i nie pójdą 'z duchem czasu' ;D
ale ogólnie księdza mamy spoko i on zawsze nam pozwala to wszystko mówić, a potem przedstawia jak to wygląda od strony kościoła. i nigdy się na nas nie obraża za nic ;D
apropo tych wszystkich 'nieżyciowych' pomysłów kościoła - nasz katecheta bardzo różnie do tego podchodzi. czasem kłóci się z nami, chociaż ewidentnie widać, że trzyma stronę religii tylko z zasady, a naprawdę uważa dokładnie tak jak my, czasem, jak w przypadku antykoncepcji, sam mówi, że się z tym nie zgadza. ale później podając tematy wypracowania dyktuje jako jeden z tych do wyboru 'antyreklamę wybranego środka antykoncepcyjnego'. więc miesza się trochę ;d
_________________ the world's a roller coaster and I am not strapped in
maybe I should hold with care but my hands are busy in the air
Dołączył: 25 Sty 2009 Posty: 66 Skąd: Daleka Północ
Wysłany: Pon Sty 26, 2009 9:05 pm
zosiaczek napisał/a:
nasz katecheta bardzo różnie do tego podchodzi. czasem kłóci się z nami, chociaż ewidentnie widać, że trzyma stronę religii tylko z zasady, a naprawdę uważa dokładnie tak jak my
Heretyk!
Aż żal, liceum się skończyło, i heja, nie ma już lekcji religii, do końca życia. Od teraz już tylko "twoja prywatna sprawa".
Nie miałem nic przeciwko dwóm godzinom w tygodniu (niecałym) na lekcje z księdzem, który głupi nie był.
Kumpel ateista też chodził na przykład. Lubił wiedzę wszelkiego rodzaju.
Chodziła też masa pogan, do których z jakiegoś powodu nie docierało, że nie muszą chodzić, i preferowali zachowywać się jak zwierzęta stadne. Niech będzie, przed 18tką - może po prostu bali się rozmawiać z rodzicami. Ale po 18stce?
Niech będzie, przed 18tką - może po prostu bali się rozmawiać z rodzicami. Ale po 18stce?
u mnie w szkole trzeba było mieć skończone 18 lat do końca WRZEŚNIA, żeby można było złożyć oświadczenie, że nie chce się uczęszczać na religię w trzeciej klasie. jeżeli ktoś później kończył nawet nie miał na to szans ;]
_________________ the world's a roller coaster and I am not strapped in
maybe I should hold with care but my hands are busy in the air
pff. u nas jak rodzice napisali karteczkę, że syn/córka nie będą chodzić na religie to nie było nawet gadania ;d nie trzeba było mieć 18 ani nic z tych rzeczy.
Dołączył: 25 Sty 2009 Posty: 66 Skąd: Daleka Północ
Wysłany: Pon Sty 26, 2009 9:17 pm
Tak, ale ta kartka od rodziców to dla sporej ilości prawie dorosłych mężczyzn jakiś problem.
Wina rodziców też, poniekąd.
I systemu nauczania, który pod tym względem jest trochę przestarzały i nieadekwatny.
Ale mając 18 lat, w każdej normalnej szkole (zosiaczek, uznaj swoją szkołę za nienormalną. ) po prostu mówi się księdzu/katechecie że się nie chce chodzić. Znaczy fakt, od czasu wprowadzenia ocen z religii trzeba to zrobić przed którymśtam któregośtam miesiąca.
pff. u nas jak rodzice napisali karteczkę, że syn/córka nie będą chodzić na religie to nie było nawet gadania ;d nie trzeba było mieć 18 ani nic z tych rzeczy.
nie no, jak rodzice napisali to okej. tylko jeżeli ktoś chciał sam zrezygnować to musiał być pełnoletni i określić się do końca września. jak kończył w październiku to już się nie załapywał ;]
_________________ the world's a roller coaster and I am not strapped in
maybe I should hold with care but my hands are busy in the air
Dołączyła: 19 Lut 2005 Posty: 3362 Skąd: może Alina wie.
Wysłany: Sro Sty 28, 2009 3:55 pm
nasze lekcje religii polegają przede wszystkim na dyskusji. i wszystko bardzo by mi odpowiadało, gdyby nie to, że kiedy podczas tej dyskusji ma się odmienne zdanie od katechetki, to ona się zaraz denerwuje. jest zaślepiona wiarą i ciężko jej przetłumaczyć, że coś nie ma sensu, nawet nie potrafi przyjąć, że ktoś ma takie zdanie, bo się obraża i kończy dyskusję.
a co najbardziej mnie denerwuje, to że jest starą panną, ale się wymądrza rozmawiając o wychowywaniu dzieci, bądź życiu małżeńskim.
_________________ posłuchaj, chodź ze mną, chociaż zupełnie nie wiem dokąd. chodź ze mną, by sens nadać życia krokom. ze mną ku słońcu, może gdzieś nad przepaść ze mną,
po szczęście albo po szaleństwo w ciemność ze mną.
DYSKUTUJESZ ?! U mnie na religii zapomnij o czymś takim. Katechetka jest aż zanadto wierząca. Jakbym jej powiedziała, że np. można nie wierzyć w Boga, a być dobrym człowiekiem, to by chyba wylewu dostała.
a co najbardziej mnie denerwuje, to że jest starą panną, ale się wymądrza rozmawiając o wychowywaniu dzieci, bądź życiu małżeńskim.
Haha u mnie w szkole jest taka sama nauczycielka, a raczej była nauczycielka od polskiego, gdyż nie radziła sobie z wychowankami:P Teraż że jako pracuje w bibliotece uczniowskiej, prowadzi w ramach zastępstw nauczanie do życia w rodzinie. Tak samo jest starą panną, bezdzietną, która mieszka z rodzicami.
Ale do rzeczy. Na lekcje religii ogólnie nie narzekam. Dyskusje o wszystkim, oglądanie filmów o aborcji, egzorcyzmach i innych interesujących tematach. Nie czepiałabym się, gdyby nauczycielka nie kazała nam praktycznie dorosłym ludziom odmawiać paciorek na ocenę, czy pisać z niego kartkówkę. Wg. mnie takie coś powinno praktykować się w podstawówkach, a nie szkołach średnich.
_________________ Kiedy z serca płyną słowa,
Uderzają z wielką mocą...
haha moja nawiedzona katachetka z liceum jak się z nią próbowało rozmawiać o prezerwatywach, masturbacji, seksie przed ślubem to dostawała takiej piany że masakra ;DD
puszczała nam jakieś prześwietne filmy, w których wypowiadały się nastolatki chore na kiłę i inne choroby weneryczne i twierdziła, że tak się zawsze kończy seks przedmałżeński. chłopaki próbowali jej wytłumaczyć że uzywając gumek nie zarazimy się takimi przypadłościami - wtedy odpowiadała, że w prezerwatywach są mikropory przez które wszystko przechodzi i prezerwatywa nie pomoże -zarazimi się chorobami wenerycznymi i przy okazji zajdziemy w ciążę bo plemniki bez problemu przez te mikropory przechodzą ;]
ostro wykręcona była. pokazywała nam swoje żylaki i tłumaczyła, że nie może brać tabletek i dlatego najlepszą metodą jest kalendarzyk ale oczywiście tylko po ślubie.
miała niesmowity problem z jednym z uczniów. chłopak interesował sie religioznawstwem i znał dobrze biblię itp. ze sprawdzianów dostawał 5 a na lekcjach opowiadał, że nie ma boga, nie ma dowodów i ogólnie dyskusje z nią prowadził. żaliła nam się, że musiała mu 5 postawić ale to niesprawiedliwe bo był niewierzący
Dołączyła: 19 Lut 2005 Posty: 3362 Skąd: może Alina wie.
Wysłany: Pon Lis 23, 2009 3:31 pm
lovely napisał/a:
twierdziła, że tak się zawsze kończy seks przedmałżeński. chłopaki próbowali jej wytłumaczyć że uzywając gumek nie zarazimy się takimi przypadłościami - wtedy odpowiadała, że w prezerwatywach są mikropory przez które wszystko przechodzi i prezerwatywa nie pomoże -zarazimi się chorobami wenerycznymi i przy okazji zajdziemy w ciążę bo plemniki bez problemu przez te mikropory przechodzą ;]
hahaha <5> nasza tak samo. ;D
do tego z jej rozkmin wychodziło coś takiego jak to, że jak będziemy mieli serce, to nie będziemy mieli aids.
w ogóle temat seksu to był ło. też oczywiście tylko i wyłącznie kalendarzyk, ale tak w ogóle to seks dla przyjemności jest grzechem.
a jak ktoś zadał niewygodne dla niej pytanie, to momentalnie denerwowała się na klasę, że gadamy i nie da się w takich warunkach pracować, nawet jeśli niekoniecznie było głośno, to czekała aż 'się uspokoimy', albo smarkała nosa po dwa razy pod rząd, żeby w tym czasie móc przemyśleć odpowiedź. ;DD choć i tak potrafiła zbywać nas odpowiedzią w ogóle z kosmosu wziętą na zupełnie inne pytanie. ;DD
_________________ posłuchaj, chodź ze mną, chociaż zupełnie nie wiem dokąd. chodź ze mną, by sens nadać życia krokom. ze mną ku słońcu, może gdzieś nad przepaść ze mną,
po szczęście albo po szaleństwo w ciemność ze mną.
Jak chodziłem do liceum - skończyłem liceum ze 2 lata temu z maturą to religii uczyli nas całkiem fajni księża. Mieli poczucie humoru byli wyluzowani, podyktowali nam parę zdań związanych z tematem katechezy a potem róbta co chceta byle spokojnie. Dość miło wspominam te lekcje.
_________________ Mucha- niby żyje 4 tylko tygodnie a wku...wia przez całe lata...
Jetem w technikum i przyznaję, że nie mogę narzekać na księży:D
Zazwyczaj też coś porobimy związanego z lekcją a potem luzik:D
Albo przegadamy z księdzem całą lekcje:D
Ale w gimnazjum nie było tak fajnie... czytanie pisma świętego na lekcji i ogólna nuda
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum