Wiek: 27 Dołączyła: 21 Mar 2005 Posty: 1407 Skąd: z pokoju ;)
Wysłany: Sob Paź 31, 2009 11:25 pm
żal w sensie takim,że nie znacie jak fajnie się bawić w dzieciństwie we dwójkę, to nic dołującego tylko staram się wyrazić swoje uczucia...może współczuję??też głupie bo to,żeście jedynakami to nie wasza wina,z doświadczenia powiem,że nawet jedynacy przed 30 są jedynakami i nic tego nie zmieni, tak jest i już,nawet jakbyście się bardzo starali to zawsze jakaś nutka samolubstwa zostaje. Co nie zaznaczy,że nie cenię wszystkich znajomych tą samą sympatią, proszę mnie źle nie zrozumieć ja tylko wyłuszczam fakty
_________________ ~~ A bad woman is a sort ofwoman a man never gets tired of ~~
Ja sie ciesze, ze nie jestem jedynaczka i mam brata. Jak bylam mlodsza to oczywiscie chcialam, zeby go nie bylo jak mnie denerwowal, ale jak podroslismy to bylismy bardzo zgranym rodzenstwem. Nawet jak teraz patrze z perspektywy czasu to w dziecinstwie tez sie calkiem niezle bawilismy. Poza tym to, ze mam brata nauczylo mnie tez dazenia kompromisow, dzielenia sie, itd. Mysle, ze dzieki temu tez mi jest latwiej w zwiazku niz niektorym jedynakom(np. nie wyobrazam sobie KrawawegoEdwarda w powaznej relacji z kobieta);p
_________________ jestem
erotycznie niepoprawna
bezpruderyjna do bólu
szukająca przygód
jestem
złożona z nut
sensualnych
grająca na zmysłach
zaplątana we własne
myśli zboczone
szukająca rąk
które by mnie objęły
Wiek: 27 Dołączyła: 21 Mar 2005 Posty: 1407 Skąd: z pokoju ;)
Wysłany: Sob Paź 31, 2009 11:28 pm
Ariada napisał/a:
Ja sie ciesze, ze nie jestem jedynaczka i mam brata. Jak bylam mlodsza to oczywiscie chcialam, zeby go nie bylo jak mnie denerwowal, ale jak podroslismy to bylismy bardzo zgranym rodzenstwem. Nawet jak teraz patrze z perspektywy czasu to w dziecinstwie tez sie calkiem niezle bawilismy. Poza tym to, ze mam brata nauczylo mnie tez dazenia kompromisow, dzielenia sie, itd. Mysle, ze dzieki temu tez mi jest latwiej w zwiazku niz niektorym jedynakom(np. nie wyobrazam sobie KrawawegoEdwarda w powaznej relacji z kobieta);p
o właśnie o tym piszę, nie wypowiadam się na temat pana krwawego edwarda - nie znam go
_________________ ~~ A bad woman is a sort ofwoman a man never gets tired of ~~
Dołączył: 05 Kwi 2006 Posty: 1136 Skąd: ze swojego świata
Wysłany: Nie Lis 01, 2009 12:04 am
Tu akurat masz rację, też sobie siebie nie wyobrażam jak na razie, żeby mój związek był zgodny to musiałbym miec dziewczynę o prawie identycznych upodobaniach, poglądach itp. jak ja. Poza tym mi się podoba tak jak jest, wolę byc sam i miec dalej wszystko dla siebie. I jeśli chodzi o to czy świat kręci się wokół mojej dupki, to dla mnie się kręci właśnie wokół niej, co nie znaczy że nie umiem się na przykład dzielic czy pomagac.
a ja mam rodzeństwo, a i tak jestem rozpieszczona, więc nie wyobrażam sobie co by było, gdyby rodzice to wszystko co teraz dają mi i mojej siostrze, przeszło tylko na mnie ;d
a prawda jest taka, że wiele czynników wpływa na to, że w rodzinie jest tylko jedno dziecko. jeśli będzie pochodzić z ubogiej rodziny, gdzie nigdy nie był obsypywany słodyczami i zabawkami, to prawdopodobnie będzie się dzielił czy doceniał wartość pieniądza. nie mówię, że to, o czym wy mówiliście jest nieprawdą, ale ja uważam, że nie należy szufladkować nigdy nikogo.
hmm w sumie to ja dopiero dzisiaj dostrzegłam więź jaka łączy mnie z moim bratem...a nawet nie ja dostrzegłam tylko moja kuzynka, która powiedziała że nam zazdrości, bo ona ze swoim bratem tak nie może pogadac. Jasne, że z Piotrkiem ciągle się kłocimy, krzyczymy na siebie, robimy sobie na złośc, często odmawiamy sobie i mamy w dupie swoje zdanie. Ale są takie chwile w których możemy pogadac, kiedy jedno drugiemu pomocy nie odmówi, kiedy drugie naprawdę jej potrzebuję ;D no kocham tego popierdolca durnego i co zrobic? ;DDD
żal w sensie takim,że nie znacie jak fajnie się bawić w dzieciństwie we dwójkę
Nie potrzebuje mieć brata/siostry by sie mieć z kimś bawić. Nie jestem sam na świecie Żal ci? Niepotrzebnie. Jak juz wspominałem, jedynactwo miało dla mnie same zalety i wcale mi smutno nie było, nie czułem się samotny.
Dark Angel napisał/a:
nawet jakbyście się bardzo starali to zawsze jakaś nutka samolubstwa zostaje
Nie widzę problemu w moim samolubstwie, wręcz przeciwnie.
missblair napisał/a:
o wspólne mieszkanie
oczywiście od dziecka mieszkałem sam, nie mialem rodziców
Jakoś nie widzę problemu dzielenia się przestrzenią życiową z kimś obecnie. W końcu mieszkam w akademiku, wiem co mówię. A, że nie chcialbym się dzielić swoim pokojem z bratem/siostrą? To inna sprawa, większe poświęcenie.
_________________ Rembrandt as my right hand, Solo as my pilot...
No więc....
Mam troje rodzeństwa, dwóch braci i siostrę. I jestem najmłodsza
Siostra, Monika, jest ode mnie starsza o 8 lat, z niš dogaduję się najlepiej. Chociaż nie zawsze było różowo... No, ale odkšd przestałam być małym irytujšcym dzieckiem, to wszystko uległo poprawie. Najstarszy brat, Kamil, jest starszy o 9 lat. Odkšd już z nami nie mieszka, jest to mój ulubiony brat Poza tym jest jeszcze Dominik, starszy o 2 lata. Z nim kłócę się niemal codziennie, myli, że skoro jest starszy, to może mi mówić, co mam robić... Ale nie, ja się nie dam Chociaż czasami nawet i on pokazuje swojš ludzkš twarz i wtedy jestemy szczęliwš, kochajšcš się rodzinš
Ja mam starszego brata. Myśli że jest starszy to wie lepiej i mówi zawsze że stać mnie na więcej. Jest wiecznie nie zadowolony i kłótliwy.Ale w każdym razie go doceniam bo w końcu to mój brat i nie ma dyskusji na ten temat. Teraz wyjechał z domu mieszka na stancji i pracuje. Trochę spokojniej bez niego ale nie cierpię jego krytyki.
_________________ Mucha- niby żyje 4 tylko tygodnie a wku...wia przez całe lata...
Mam starszego brata. Relacje? Słabe... Nie lubimy sie, ale bywajaj chwile całkiem fajne. Niestety (bądź stety) widuje go rzadko, bo studiuje w innym mieście.
Przypomniało mi się jak byliśmy podlotkami. To były czasy... Fajne, bo mniej komputeryzacji było.
_________________ "Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy."
a ja mam troje rodzeństwa i zbytnio ich nie lubię.
No ja jewstem najmłodsza i zawsze ja jestem najbardziej wykożystywana
no ale ja sie juz nie daje , czasem i sie z nimi pobijee.
Rodzice zawsze mówią ze jestem wrednaa no ale ja czasem musze byc dla nich wredna.
Nie mam starszej siostry, chociaż zawsze jej pragnęłam:(
No, ale mam za to starszego brata.. mało się widujemy, słabo nam idą rozmowy na jakieś osobiste tematy, czy zwierzanie się, ale za to poczucie humoru to strzał w 10-tkę:D nie poznałam jeszcze faceta, który by miał takie same żarty jak ja i rozumiałby je tak samo! w tej kwestii idealnie się rozumiemy;] ale wiem, że wskoczylibyśmy za sobą w ogień:)
_________________ "Esencją życia jest być sobą i ufać sobie, a reszta się nie liczy"
Wiek: 14 Dołączyła: 25 Kwi 2010 Posty: 8 Skąd: London
Wysłany: Wto Kwi 27, 2010 9:42 am ;)
Mam starszą o 3 lata siostrę, starszego o 2 lata brata i starszego o 7 lat drugiego brata (przyszywanego). Ja sama mam 15 lat ale i takwszyscy uważają mnie za dziecko, przez to, że jestem najmłodsza w całej rodzinie ;/
Wiek: 18 Dołączyła: 14 Mar 2010 Posty: 50 Skąd: nibylandia:)
Wysłany: Wto Kwi 27, 2010 6:09 pm
Ja mam młodszą przyrodnią siostrę i nie wiem jak to by było ,gdyby jej nie było... Różnica wieku między nami to 5 lat ,niby trochę dużo ,ale mamy mnóstwo wspólnych zainteresowań: razem kibicujemy naszej ukochanej Chelsea, słuchamy takiej samej muzyki...itp. Czasami mnie wkurza to fakt (ostatnio nawet bardzo) ,ale to moja siostrzyczka i b. ją kocham.
_________________ Niekiedy jedna chwila niesie inspirację
i jeden moment sprawia, że przemija smutek.
Niekiedy jeden uśmiech rozbija stagnację
i gest z pozoru mały w piękny zmienia skutek...
Wiek: 17 Dołączyła: 02 Maj 2010 Posty: 19 Skąd: Katowice
Wysłany: Pią Maj 07, 2010 2:06 pm
Mam o 7 lat młodszego brata i zdecydowanie wolałabym być jedynaczką. Kiedy wyjeżdża nie mam nawet ochoty wychodzić z domu tylko rozkoszuję się tą ciszą Jest naprawdę źle, nie wiem kiedy ostatni raz rozmawialiśmy, zazwyczaj na siebie warczymy albo krzyczymy, bicie już nam przeszło, bo młody jest delikatne dziecię i kończyło się krwawo. Strasznie wkurza mnie jego ślamazarność. Ja jestem chłopięcą dziewczyną a on dziewczęcym chłopakiem, w ogóle jaj nie ma, i przez to włączają mi się agresory.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum